Aniołowie

środa, 15 stycznia 2014

Picasso

Moi chłopcy ostatnio ześwirowali na punkcie malowania zwłaszcza farbami. Cały dom mam obłozony schnącymi dziełami sztuki, jak to okreslił mój średniak. Cieszy mnie zwłaszcza fakt tego że Miłosz chce tez malowac ponieważ w domu to on do żadnych zajęć się nie garnie. Ponownie cieszy mnie fakt że Miłosz posiada ciut starszego brata od którego zglada pozytywne zachowanie, te niepozytywne zresztą też :)

Zapracowani mistrzowie sztuki


Dzieło Miłosza, proszę jak mozna wzór rozłożyc na dwóch kartach


A jutro napiszę post o domowych zajęciach SI. Moze ktoś coś będzie mógł u siebie wykorzystać. Dziś po południu lecimy na zajęcia z integracji sensorycznej. Dzieciaki juz się doczekać nie mogą.

wtorek, 14 stycznia 2014

Blog roku 2013

Konkurs ten jest organizowany corocznie. W ubiegłym roku nie odważyłam się startowac ponieważ ledwo raczkowaliśmy w temacie blogowym. W tym roku no cóż nie liczymy na żadną wygraną ale jest szansa na to że kilka osób więcej dowie się o naszym blogowym istnieniu. Mimo że nasz blog nie jest jakoś szczególnie popularny liczę na głosy stałych czytelników. Także po lewej jest odnośnik do konkursu poprzez który od 30 stycznia będzie można oddawać na nas swoje głosy. Liczymy na was!! Dziękuje ;)



poniedziałek, 13 stycznia 2014

Duże sprawy w małych głowach

Jakiś czas temu bedzie już pewnie z 3-4 lata..poznałam pewną szaloną osóbkę a mianowicie mamę dzielnego Franka. Wtedy w sumie to jeszcze nie było nawet tej nazwy ani bloga. Był po prostu Franio wcześniak który bardzo potrzebował pomocy. Już wtedy podziwiałam Agnieszkę za siłe przebicia a Frania za wolę życia. Od tamtej pory Aga jak tur przebija wszystkie zamknięte drzwi. Nie daj cię pani Boże znajdzie się jakis problem ona chyba zawsze znajduje wyjście z sytuacji. O dzielnym Franiu jest ostatnio coraz głosniej. Mimo wszelakich problemów i miliona diagnoz idzie do przodu i nie ogląda się za siebie. I to dzieki temu jak niesamowicie zadziwił świat swoja wolą walki powstaje książka. Agnieszka wspólnie z inną blogową mamą której niestety nie miałam szansy poznać zorganizowały akcję na FB Duże sprawy w małych głowach.  Cytuję 
"Książka będzie opowiadała o różnych rodzajach niepełnosprawności. Naszym celem jest opowiedzenie dzieciom, że niepełnosprawność to inne odczuwanie, widzenie a czasem rozumienie świata.". Cel szczytny.
Żeby wydać tę ksiązke potrzebują waszego wsparcia. Proszę o udostępnianie, polubienie funpagu.

czwartek, 9 stycznia 2014

Terapia integracji sensorycznej

W końcu mam jakieś fotki. A ja zdobywam doświadczenie obserwując i ćwicząc z Miłoszem na super wyposażonej ku tym celom w przedszkolu specjalnym. 

Zdobywam szczyty


Rany zrobili ze mnie naleśnika!!!


A nie ma to jak pohasać z bratem



Chwila przed terapią wykorzystana, hops takie fajowe huśtawki


Aż żal że sie nie ma takiego sprzętu w domu ale ceny są z kosmosu. Jedna platforma z podwieszeniem to koszt ponad 2 tys zł!!!! Mata w którą zawinięty był Miłosz 500zł. Na szczęscie terapeutka MIłosza poddaje nam świetnie pomysły czym to można tanio zastąpić. I tak dziś np dowiedziałam się jak rewelacyjnie można wykorzystać szczypce do ogórków i klamerki :D A najlepsze że mojej dwójce chłopaków się to podobało.
Jutro w długą po sklepach po szczypce do ogórków :D
Dziś koleżanka podesłała mi relelacyjną książke którą każdy kto ma dziecko z zaburzeniami sensorycznymi powinien przeczytać. 
Niezgrane dziecko Carol Stock Kranowitz.
Przeczytałam dopiero początek a wszysciutko pasuje do zaburzen SI moich chłopców. W drugiej częsci są propozycje fajnych zabaw dzieki którym można popracować nad tymi problemami. Zaburzenia te mogą wpłynąć znacząco na funkcjonowanie dziecka w domu i szkole dlatego warto mieć ich świadomość. 


środa, 8 stycznia 2014

Droga przez piekło

Tak, tak znów mamy powtórkę z rozrywki. Nasz droga powrotna do domu z przedszkola przypomina jakąś parodię tylko że mi nie do śmiechu. A zapowiada się zawsze tak niewinnie, swobodny truchcik, zmienia sie po chwili w galop, pędzący MIłosz na złamanie karku w drodze przeciwnej niż dom. NIe reaguje na stop, oniec, zatrzymaj się. I nieważne że na łep leje, że kałuże, super się w nie wskakuje, żal tylko że kaloszków nie załozy. A i usiąść w kałuży też jest wygodnie. Dziecko samo nie wie o co matka tak się piekli. A jeszcze fajniej jest nagle przebiec na drugą stronę ulicy nie patrząc czy coś przypadkiem nie jedzie.. :( Coraz poważniej zastanawiam się na smyczą dla Miłosza, bo zwyczajnie za nim nie nadązam. Kolejna schiza przechodzenie z ulicy na drugą stronę co chwila. Jeszcze mandatu nie dostaliśmy za przejscia w niedozwolonym miejscu..jeszcze. Tak więc dziś zaliczyliśmy z 7 padnięć na glebę, z 15 kałuż..Ludzie się coś dziwnie na nas ostatnio patrzą. A smyk w końcu się rozchoruje bo codziennie wraca mokry. Jutro nie idziemy na spacer, wolę się z nim szarpać 400 metrów niż półtora km, które codziennie z nim robię dla jego zachcianki, w końcu spacery są zdrowe ale nie takie,  raczej.
Za tydzień w przedszkolu bal przebierańców. Chwała Bogu jakiś czas temu zakupiłam w Malborku przebranie rycerza więc nie będzie z tym problemu. Mam nadzieje ze Miłosz nie będzie miał nic przeciwko.
A my czekamy dziś na księdza. MIłosz ma z tym mały problem ponieważ koniecznie chce już ścielić łożko a tu nie bardzo bo w tym pokoju przygotowane do koledy. Słyszałam pogłoski że nawet o 20ej może zawitać. Oby nie tak długo, bo oszaleje. 
Jutro w ramach WWR terapia SI. Może się uda zrobić w końcu zdjęcia. Będe w niej uczestniczyć i podglądać jak ćwiczyć z dziećmi w domu. O ile Miłosz jest już troszkę wyprowadzony o tyle Mati ma z tym duże problemy. W piątek mam zebranie w szkole w sprawie Mateo może uda się wywalczyć dla niego też jakąś pomoc. W końcu po to robiłam opinię psychologiczną. Niepokoi mnie też fakt stwierdzony przez miejscowego lekarza, ze Mateo ma krzywy kręgosłup. Może szkolny rehabilitant mógłby się też nim trochę zająć. 
Dziś po raz kolejny miałam okazję się przekonać jak Miłosz pięknie pokazuje paluszkiem obrazki. Bez problemu wskazał piłkę, autka, zegarek, misia. Poproszony o wskazanie świeczki pokazał lampę ale co tam był blisko co nie??

niedziela, 5 stycznia 2014

Lepiej

Od jakiegoś czasu zmagaliśmy się u Miłosza ze spadkiem formy. Takiego typowego regresu nigdy nie miał. Jednak ostatnie tygodnie nie były za fajne. Agresja, nerwy, nic nie robienie, protesty. Od ilu dni obserwuje powolny powrót do życia. OPisałam nasze zmagania kupkowe. Ostatnio w desperacji musiałam mu aplikować czopki glicerynowe żeby się w końcu wypróznił bo męczył się strasznie. Chodził kilka dni popuszczał. Przytrzymywanie siła na wc, prośby, grożby nic nie dały. Zmieniłam więc taktykę i stałam się oazą cierpliwości. Sadzałam i zdejmowałam z wc nieraz po 100 razy. By w koncu złapać co moje. Co kupka to było coraz mniej płaczu nerwów i strachu. I doczekałam się, wczoraj zrobił ją w miarę normalnie, bez czopków, chodzenia po 100 razy dziennie do wc. Tylko muszę mu asystować, sadza mnie rączką po kibelkiem i każe się trzymać za rączki. Jakaż to ulga, może w końcu wróci ten problem na normalne tory. Poraz nastepny przekonałam się że nerwy i krzyk na Miłosza nie działaja wręcz przeciwnie, tylo spoój nas uratuje. Choć czasem nie powiem gdzieś w środku się gotuję. 

Od wakacji 2012 MIłosz jest w terapii Johansena. Dzięki waszym wpłatom z 1 procenta podatku mamy ją zapewnioną do następnego księgowania. Tylko nie wiem czy tak długo musi ją mieć, chyba coś koło roku, potem robi się przerwe. No i nie chcę zapeszyć ale ostatnio MIłosz powtarza po mnie końcówki sylab albo próbuje po swojemu nazywać niektóre rzeczy. Pierwszy raz zdziwiłam się gdy zapytałam czy chce chrupki i usłyszałam KI< KI. Potem winogrono oOoO jakos tak. Rybki no wiadomo KI< KI. Telefon AOAO. No i moze mam omamy słychowe ale kilka razy usłyszałam słowo NIE. Podczas zabawy też słyszę czesto zlepki jakiś sylab, swoich słowek. Malutka rzecz ale bardzo cieszy i daje nadzieję. Strasznie mi się marzy terapia Tomatis. Słyszałam od niej mega duzo dobrego. Jest tak turnus rehabilitacyjny Intergroom. Gdzie podczas 2 tygodni jest właśnie też oferta Tomatisa. W tym roku nie mamy szans. Na suboncie już prawie nie ma pieniedzy. Ale żyję nadzieją że uda nam się wyjechać na przyszły rok. Koszt takiego turnusu to 5200 :(. Tu blisko nigdzie nie ma Tomatisa, taki wyjazd byłby nań szansą.
Wracając do Johansena to nasza 4 płyta i są na niej pierwszy raz dwa utwory. Mamy słuchać je na zmianę. Ta druga to dla mnie niezły szok, bo sama jej słuchając miałam wrażenie drązenia w mózgu. Taki pisk że nie wiem jak Miłosz to słuchał tak spokojnie. Chwała Bogu ze nie ma żadnej nadwrazliwości słuchowej. 

Jedyną rzeczą niepokojącą w tej chwili jest to że przerwa świąteczna dała się we znaki. I Miłosz odmawia chodzenia do pkola. A tu za 3 tyg znów przerwa, ferie., Pierwszy tydzień ma wolny, w drugi już idzie. 
Wałek sprawdza się niesamowicie. Dzieciaki go uwielbiają, zwłaszcza Miłosz. Co chwila się na niego kładzie i ćwiczy. Widocznie potrzebuje tego. Jeszcze raz polecam.

środa, 1 stycznia 2014

Kontrowersyjne zabawki

Święta to taki czas gdy obdarowujemy się nawzajem prezentami. A moje dzieci mają szczególe fantazje. Kubie marzył się jakiś vip na minecrafcie. Miłoszowi muszę zgadywać sama bo pewnie najbardziej ucieszyłby się z następnego tabletu. Mati marzył o Ferbym, jak pewnie wiele dzieci na świecie. I takowego dostał pod choinkę od cioci. Mati happy. A ja do dziś bo nie wiem czy mam omamy słuchowe..czy ta zabawka naprawdę mówi "cholera"? Posłuchajcie sami. Przy okazji pochwalę się filmikiem zrobionym przez Kubę. Rośnie mi informatyk w domu.


Taką wersję można uzyskać w szalonym ferbym ciągnąc go za ogon. Nawet jeśli nie jest to czysty wyraz "cholera" moim zdaniem jest to efekt zamierzony bowiem wszyscy wkoło a szczególnie dzieci tak ten wyraz odbierają. Powiem szczerze że nie bardzo mi się to spodobało. Moje dzieci nie przeklinają i tak ma pozostać.
Za ten efekt ferby dostaje ode mnie dużego minusa. 

A jutro dzieci do szkoły, nareszcie. Miłosz nudzi się jak mops. Tylko kto wstanie za mnie przed siódmą????